Nietrzymanie moczu – przyczyny, ćwiczenia, leki

Nietrzymanie moczu to wśród kobiet przypadłość powszechna i – ze względu na kobiecą anatomię – każda z nas może znaleźć się w grupie kobiet, które przypadłość ta dopadnie. Lepiej więc czerpać informacje na jej temat z wiarygodnych źródeł. A jakie źródło będzie lepsze od doświadczonego ginekologa?

Poprosiliśmy więc o rozmowę ginekologa i położnika, właścicielkę gabinetu Femina MC w Dublinie oraz ulubioną ginekolożkę pacjentek dublińskiej przychodni Medicus, Monikę Antepowicz. Chcieliśmy się dowiedzieć, dlaczego to głównie kobiety cierpią na nietrzymanie moczu? I co pomaga na nietrzymanie moczu; co można zrobić, jeśli już nas nęka? A także, czy da się mu zapobiegać – bo może jednak nie każda z nas musi zmagać się z tym problemem na jakimś etapie swojego życia?

Czy to prawda, że mnóstwo kobiet ma problem z nietrzymaniem moczu?

Oj tak! Według danych, ten problem dotyczy co najmniej 25 proc. kobiet, ale moim zdaniem cierpi nań nawet więcej pań – co najmniej jedna trzecia. Choć to trochę zależy, w jakim wieku jest rozpatrywana populacja, bo problem ten nasila się z wiekiem i wśród pań po 60. roku życia z nietrzymaniem moczu może się zmagać nawet i 40 proc.

A dlaczego tak się dzieje? Jakie ma przyczyny nietrzymanie moczu?

Przyczyn jest kilka, ale wszystkie mają swoje źródło w kobiecej anatomii. Najczęstszą pierwszą przyczyną nietrzymania moczu jest ciąża i poród.

Ale mają to też kobiety które nigdy nie rodziły dzieci…

Tak i już to wyjaśniam. U kobiet cewka moczowa nie ma żadnego zwieracza, żadnego własnego mechanizmu czy mięśnia, który by ją zamykał. Musi więc polegać na mięśniach dna miednicy, które od spodu podtrzymują całą tę konstrukcję: czyli cewkę, pochwę i inne narządy. Gdy te mięśnie są w złym stanie, słabną i zaczynają obwisać, obniżają się wszystkie narządy w miednicy, a przez to ulega zmianie kąt nachylenia cewki moczowej. I zaczyna się ona niedomykać.

A dlaczego mięśnie słabną?

Znowu fizjologia. Po pierwsze, z wiekiem tracimy masę mięśniową. Wszędzie, nie tylko w miednicy, mięśnie ogólnie stają się słabsze, mniejsze. Z wiekiem organizm produkuje też mniej kolagenu, więc wszystko zaczyna obwisać – nie tylko skóra, ale także mięśnie. I cała zawartość jamy brzusznej, siłą ciężkości, zaczyna ciążyć ku dołowi. To też dzieje się w ciąży, tylko w ciąży jest to spowodowane wzrostem ciśnienia w jamie brzusznej, generowanym przez rosnącego dzidziusia. W każdym razie, kiedy wszystko się tak obniża, cewka moczowa zmienia położenie. A wtedy ląduje w położeniu, w którym organizmowi trudniej jest ją domknąć.

Czy hormony mają coś wspólnego z nietrzymaniem moczu?

Tak. Kiedy kobieta wchodzi w menopauzę i przestaje produkować żeńskie hormony płciowe, estrogeny, zaczynają zachodzić zmiany w jej intymnych śluzówkach. Pod wpływem estrogenów, śluzówki są grubsze, bardziej sprężyste i lepiej nawilżone. Produkują też nadtlenek wodoru, który działa antybakteryjnie. Są więc w lepszej kondycji i są odporniejsze. Po menopauzie cieńczeją i wysychają. Tracą też nadtlenek wodoru, przez co stają się bardziej bezbronne.

I zaczynają chorować?

To się nazywa syndrom urogenitalny: łatwiej i częściej dochodzi do zakażeń bakteryjnych dróg rodnych, a zakażenia te wędrują dalej, do układu moczowego. A zakażenia układu moczowego sprzyjają problemom nietrzymania moczu.

Głównym problemem wśród kobiet jest wysiłkowe nietrzymanie moczu?

Są dwa rodzaje dość często występującego nietrzymania moczu. Pierwsze to wysiłkowe nietrzymanie moczu, które polega na tym, że kobieta skacze i popuszcza mocz. Albo kicha czy kaszle – a mocz małymi porcjami wycieka. Drugie to naglące nietrzymanie moczu. Ono polega na tym, że musimy natychmiast biec do toalety, jak tylko poczujemy, że chce nam się siku – inaczej mocz ląduje na bieliźnie.

Jeśli skaczemy na trampolinie i popuszczamy mocz, to mamy ten pierwszy rodzaj nietrzymania moczu?

I tu panią zaskoczę: skakanie na trampolinie w sposób naturalny skutkuje nietrzymaniem moczu! To nie jest choroba, nawet dzieci gubią mocz podczas zabaw na trampolinie. Nikt nie utrzyma moczu podczas takiej aktywności, więc nie jest to problem zdrowotny – choć czasem panie przychodzą z tym do mnie. Ale jeśli gubimy mocz podczas kichania, kaszlu, podnoszenia czegoś ciężkiego czy śmiania się – to już cierpimy na nietrzymanie moczu.

O lekkim nasileniu?

Tak, to jest jeszcze lekkie nasilenie. Ciężkie nasilenie jest wtedy, kiedy popuszczamy mocz np. podczas chodzenia czy wchodzenia po schodach.

I jak leczyć nietrzymanie moczu? Czy to zależy od nasilenia problemu?

Niezależnie od nasilenia problemu, zawsze leczeniem pierwszego rzutu są ćwiczenia mięśni dna miednicy, popularnie zwanych mięśniami Kegla.

A kulki gejszy?

Kulki gejszy są genialne, bo to rehabilitacja. Czyli rodzaj ćwiczeń. I wielu kobietom pomagają. Ale na efekt ćwiczeń trzeba kilka tygodni poczekać.

A jeśli ćwiczenia nie pomagają?

Jeśli są dobrze robione, nie mogą nie pomóc. Ćwiczenia zawsze coś dają, poprawiają sytuację. Ale przy dużym nietrzymaniu moczu rzeczywiście mogą nie wystarczyć. Wtedy można się zdecydować na mało inwazyjne zabiegi, takie jak np. laser frakcyjny.

Polskie Towarzystwo Ginekologiczne nie uważa lasera za metodę leczenia nietrzymania moczu.

Wiem, ale to dobra i bardzo mało inwazyjna metoda. Ja pracuję w Irlandii i tutaj taki laser jest wręcz zalecany. Zabieg laserowy powoduje kontrolowane mikrouszkodzenia w śluzówce pochwy. Uszkodzenia te mają głębokość 3 mm i są potem przez organizm wypełniane nowym kolagenem. Efekt: śluzówka bardziej elastyczna, grubsza, lepiej nawilżona i dająca lepsze podparcie cewki moczowej. Efekty są widoczne mniej więcej po sześciu tygodniach. Silniejszym zabiegiem jest radiofrekwencyjne urządzenie leczące, zwane HiFu. Taki zabieg działa na podobnej zasadzie, tyle, że jest skuteczniejszy – jednak jest też droższy i może powodować zbliznowacenia. Zaczynamy więc delikatniej, raczej od lasera frakcyjnego.

A co z ostrzykiwaniem kwasem hialuronowym?

Można ostrzykiwać śluzówkę kwasem hialuronowym, ale to głównie ją nawilża. Takie zabiegi są zbawienne dla kobiet które np. miały raka piersi i po leczeniu mają przedwczesną menopauzę ze wszystkimi jej objawami ubocznymi, obejmującymi też cieńczenie i wysychanie śluzówek. A że nie mogą brać żadnych hormonów, u nich bardzo dobre efekty daje mezoterapia usieciowanym kwasem hialuronowym. Trochę też niweluje nietrzymanie moczu, ale w niewielkim stopniu.

OK, już wiemy, jakie zabiegi na nietrzymanie moczu robi się za pomocą lasera. A operacja na nietrzymanie moczu?

Kiedyś robiło się operacja, polegające na wszyciu w dno miednicy specjalnej siatki, która miała utrzymywać we właściwym położeniu narządy. Ale w Anglii w Irlandii takie operacje zostały zakazane, ponieważ – choć na parę lat poprawiają sytuację – to po kilku latach mogą powodować bóle. Mniej więcej po 5 – 6 latach część kobiet, poddanych takim operacjom, zgłaszała się do lekarzy z silnymi bólami w podbrzuszu. Można też podwieszać cewkę moczową bez udziału siatki, po prostu przyszywając poszczególne narządy w odpowiednich miejscach. To jest bardzo skuteczne, ale przez 6 tygodni nie można prowadzić samochodu i przez pół roku nie można dźwigać ciężarów.

Operacja na nietrzymanie moczu jest stosowana tylko w przypadku dużego problemu?

Tak, ponieważ są to zabiegi inwazyjne, w pełnym znieczuleniu. I w czasie takich zabiegów może dojść do powikłań. A także możliwe są powikłania późniejsze, np. stałe uczucie parcia na mocz lub wspomniane już bóle, które czasem wymagają wręcz powtórnej operacji.

W jakich jeszcze sytuacjach laser się nie sprawdza?

Laser nie pomoże przy naprawdę dużym nietrzymaniu moczu albo gdy kobieta cierpi na duże wypadanie pochwy (duże obniżenie narządów).

I jak powstrzymać nietrzymanie moczu, spowodowane takim wypadaniem?

Wtedy możemy założyć do pochwy, do jej wnętrza, specjalny pessar. Jest to rodzaj krążka, który od środka wymusza na pochwie bardziej fizjologiczną pozycję.

Zakłada go lekarz, czy samemu?

Raczej lekarz. I zostaje w pochwie na trzy miesiące, bez przerwy. Po tym czasie idziemy do ginekologa, który pessar wyjmuje, myje i znowu zakłada. Jeżeli nietrzymanie moczu spowodowane jest wypadaniem pochwy, to taki pessar jest w stanie bardzo sytuację poprawić. Pessar w pochwie nie przeszkadza i można go nosić przez wiele lat bez większych dolegliwości. Jest to jakieś rozwiązanie dla kobiet, którym nie pomagają ćwiczenia i lasery.

A leki na nietrzymanie moczu?

Wysiłkowego nietrzymania moczu nie da się leczyć tabletkami. Można brać suplementy z fitoestrogenami (naśladujące działanie estrogenów substancje pochodzenia roślinnego), aby poprawić stan śluzówek intymnych czy elastyczność mięśni dna miednicy. Ale to słabo działa. Skuteczniej działają leki hormonalne, czyli HTZ, ale nie każda kobieta się na to decyduje i nie każda może je brać. Natomiast w drugim rodzaju nietrzymania moczu, naglącym, leki sprawdzają się bardzo dobrze.

Jak działają takie leki?

Powodują, że do mózgu później dochodzi impuls, że mamy pełen pęcherz. Nie będę wyliczała nazw leków, bo wszystkie są na receptę. Powiem tylko, że jest ich całkiem sporo i mamy z czego wybierać. Z mojego doświadczenia, w naglącym nietrzymaniu moczu też warto zrobić zabieg laserowy, bo poprawia sytuację i łatwiej ten mocz utrzymać. Ale jest to raczej zabieg wspomagający.

A czy zaleca pani noszenie chłonnej bielizny na nietrzymanie moczu?

Oczywiście, że tak! Dzięki takiej bieliźnie lepiej chronione są intymne śluzówki. Jednorazowe wkładki często powodują odparzenia. Bawełniana bielizna chłonna łagodniej się obejdzie ze strefami intymnymi. Podrażnienia, spowodowane wkładkami, są częstsze zwłaszcza u nieco starszych pań. Oczywiście ja zawsze bardzo namawiam na ćwiczenia i zabieg laserowy lub pessar czy też na leczenie farmakologiczne (jeśli mamy naglące nietrzymanie moczu). Ale bieliznę chłonną zalecam jednocześnie jako środek chroniący dodatkowo.

Dlaczego?

Ponieważ, jak już wspomniałam, efekty ćwiczeń czy zabiegów widać dopiero po kilku tygodniach. I zanim je będzie widać, warto chronić się skutecznie i zdrowo. Jeśli cierpimy na naglące nietrzymanie moczu, też polegajmy nie tylko na lekach, ale miejmy takie dodatkowe zabezpieczenie w postaci chłonnej bielizny. Mimo leków coś jednak może pocieknąć… Poza tym, cierpiące na nietrzymanie moczu pacjentki skarżą się na skrępowanie i obawę, że przemokną lub że będzie czuć charakterystyczny zapach moczu. Czują się z tego powodu niekomfortowo. Wszystko, co minimalizuje to ryzyko, jest mile widziane! A chłonna bielizna, którą można prać, jest rozwiązaniem przyjaznym, wygodnym, no i znacznie tańszym, niż stosowanie jednorazowych wkładek.

Chłonną bawełnianą bieliznę wielorazowego użytku znajdziesz tutaj: Najzdrowsza-bielizna.pl (sklep polski) lub tutaj: P&S Healtcare LTD (sklep brytyjski)

Tekst pochodzi z portalu pozyteczne10minut.pl